Z Notatek CEO
„Prawie trzy dekady prowadzenia firmy nauczyły mnie jednego: biznes to nie zbiór teorii, lecz nieustanny eksperyment. Nigdy nie można mieć pewności, jakie skutki przyniosą nasze decyzje.”
W tej serii felietonów dzielę się swoimi obserwacjami, doświadczeniami i wnioskami z codziennego życia przedsiębiorcy. Bez zbędnej teorii – prosto z praktyki.
O czym przeczytasz w tym cyklu?
Mam wrażenie, że w ostatnich latach na przedsiębiorców nakładanych jest coraz więcej obowiązków i kosztów. Przedsiębiorca bierze na siebie ryzyko finansowe, organizacyjne i prawne prowadzenia działalności. Odpowiada za zobowiązania firmy, inwestuje własne środki, zatrudnia ludzi i ponosi konsekwencje błędnych decyzji. Jednocześnie jest adresatem coraz większej liczby obowiązków administracyjnych, sprawozdawczych i pracowniczych. W efekcie wielu przedsiębiorców ma poczucie, że państwo częściej występuje wobec nich w roli kontrolera i egzekutora niż partnera. A przecież to przedsiębiorcy są siłą napędową naszej gospodarki i źródłem rozwoju kraju.
Od dłuższego czasu zastanawia mnie pewna kwestia związana z prawem pracy.
Pracownikowi przysługuje urlop wypoczynkowy nie tylko za okres faktycznie przepracowany, ale również za wiele okresów usprawiedliwionej nieobecności. W praktyce oznacza to, że po długotrwałej absencji, niezależnie czy była ona związana z chorobą, rodzicielstwem czy innymi ustawowo chronionymi przyczynami, pracownik wraca z prawem do wykorzystania urlopu, za który zobowiązany jest płacić pracodawca.
Patrząc z perspektywy przedsiębiorcy, rodzi to pytanie o sprawiedliwy podział kosztów i konsekwencje społeczne takie odpowiedzialności finansowej.
Perspektywa Organizacyjna
Podczas długiej nieobecności pracownika firma nadal musi realizować swoje zadania w tym zarabiać pieniądze na utrzymanie działalności i na pensje. Dodatkowo, podczas dłuższej nieobecności pracownika często trzeba znaleźć zastępstwo, przeprowadzić rekrutację, wdrożyć nową osobę i przez pewien czas funkcjonować z dużo niższą efektywnością. Osobie zatrudnionej na zastępstwo przecież też nalicza się urlop. To są realne koszty organizacyjne i finansów które ponosi realnie pracodawca.
W przypadku zwolnienia lekarskiego ustawodawca uznał, że po określonym czasie (33 dni) ciężar wynagrodzenia chorobowego przechodzi na ZUS. Dzięki temu odpowiedzialność jest podzielona pomiędzy przedsiębiorcę a państwo.
Czy podobna zasada nie powinna obowiązywać również w przypadku kosztów urlopu naliczanego za okresy długotrwałej nieobecności, tak jak przy wynagrodzeniu chorobowym?
I tu nie chodzi o odbieranie pracownikom praw ani ograniczanie ochrony socjalnej. Chodzi o pytanie, kto powinien finansować te prawa. I dlaczego tylko pracodawcy? A może część kosztów powinna być pokrywana ze środków publicznych, skoro są to rozwiązania tworzone w interesie całego społeczeństwa?
W mojej ocenie finansowanie urlopu wypoczynkowego naliczanego za okresy długotrwałej nieobecności pracownika powinno być kosztem ponoszonym przez Państw. Dziś pełny koszt tego rozwiązania ponosi pracodawca, mimo że nieobecność wynika z uprawnień i świadczeń tworzonych przez państwo w interesie całego społeczeństwa.
Być może przeniesienie części tych kosztów do systemu ubezpieczeń społecznych pozwoliłoby lepiej zrównoważyć interesy pracowników i pracodawców. Co więcej, mogłoby to ograniczyć jedną z ekonomicznych barier występujących przy zatrudnianiu osób, wobec których pracodawcy przewidują ryzyko długotrwałej nieobecności. Dotyczy to między innymi kobiet w wieku planowania rodziny, które często wskazywane są jako grupa mająca trudniejszy start na rynku pracy.
Pracownik korzystający z długotrwałych uprawnień związanych z rodzicielstwem może pozostawać poza miejscem pracy przez kilka lat. Po powrocie przysługuje mu również urlop wypoczynkowy zgromadzony zgodnie z obowiązującymi przepisami.
W praktyce może to oznaczać nawet kilkadziesiąt dni dodatkowej, płatnej nieobecności, finansowanej przez pracodawcę. W branżach o wysokim udziale kobiet lub tam, gdzie długotrwałe nieobecności zdarzają się częściej, może to stanowić istotne wyzwanie organizacyjne i finansowe.
Dlatego warto zadać pytanie: czy pełny koszt urlopu naliczanego podczas wielotygodniowych a nawet wieloletnich nieobecności powinien spoczywać wyłącznie na pracodawcy, czy też część tego obciążenia powinna zostać przejęta przez system ubezpieczeń społecznych?
Prawo nie powinno zmuszać przedsiębiorców do ponoszenia kosztów polityki społecznej w stopniu nieproporcjonalnym do ich wpływu na powstanie tych kosztów. Rolą państwa jest tworzenie takich rozwiązań, które zapewniają bezpieczeństwo pracownikom, ale jednocześnie nie zniechęcają firm do tworzenia miejsc pracy. Ochrona pracownika i ochrona przedsiębiorczości nie są przeciwieństwami. Jedna nie powinna istnieć bez drugiej.
Jeśli chcemy, by umowa o pracę była popularną i stabilną formą zatrudnienia w każdym czasie, musi dawać poczucie bezpieczeństwa zarówno pracownikowi ale i pracodawcy. W przeciwnym razie zamiast budować partnerskie relacje, tworzymy system, w którym całe ryzyko skupia się po jednej stronie.
Być może najwyższy czas przestać traktować przedsiębiorców jak niewyczerpane źródło finansowania kolejnych zobowiązań społecznych. Bez zdrowych firm nie będzie ani miejsc pracy, ani wpływów do budżetu.
Jestem ciekawa opinii zarówno pracowników, przedsiębiorców, jak i ekspertów prawa pracy.
Jak Waszym zdaniem powinien wyglądać rozsądny i sprawiedliwy podział odpowiedzialności w tym zakresie?










